PLK: Waczyński: Zapachniało play-off!
Adam Waczyński był bohaterem arcyważnego pojedynku z PGE Turowem Zgorzelec. Rzucił rywalom 17 punktów, ogrywał Konrada Wysockiego i na 11 sekund do końca uciszył zgorzlecką publiczność. Jak sam mówi: - W Zgorzelcu zapachniało play-off!.
Bartosz Seń: Adam Waczyński to bohater pojedynku z PGE Turowem Zgorzelec?
Adam Waczyński: Jest wielu ojców tego zwycięstwa, na taki mecz zasłużył cały zespół. Tak ciężko wywalczona wygrana podziała motywująco na naszą drużynę pod względem psychicznym. To był dobry mecz. Graliśmy spokojnie przez trzy kwarty, w czwartej straciliśmy jednak koncentracje w obronie, a w ataku Turowa rozrzucał się John Edwards.
- PGE Turów miał 11 sekund szansy na odniesienie zwycięstwa. To Ronald Moore popełnił błąd w ataku, czy Trefl zagrał znakomicie w obronie?
- Na jego miejscu podjąłbym tą samą decyzję. To były ostatnie sekundy, nie miał komu podać, wziął odpowiedzialność na swoje barki, ale przestrzelił. W zeszłym roku, w półfinałach, równie ważny rzut trafił Daniel Kickert. Wywalczył dla Turowa finał, a nas pogrążył w smutku. Dziś było na odwrót.
- Przez większość pojedynku kontrolowaliście przebieg wydarzeń na parkiecie. Co było tego dnia mankamentem PGE Turowa?
- To my świetnie rozpracowaliśmy grę Turowa. Graliśmy twardo w obronie. Turów tracił zaś bardzo dużo piłek, miał wiele nieprzemyślanych akcji, zbyt szybko chciał odnieść zwycięstwo. My to wykorzystywaliśmy – mieliśmy wiele pozycji do rzutu i otwartych kontrataków. To zaważyło na zwycięstwie.
- Koszykarze PGE Turowa zapowiadali, że znają sposób na zatrzymania Łukasza Koszarka. Rozgrywający Trefla zagrał jednak znakomicie i po raz kolejny udowodnił, że tworzy niezmiernie silny duet z Johnem Turkiem.
- Łukasz jest świetnym zawodnikiem. Nie zależnie od tego, kto stanie po przeciwnej stronie parkietu, zawsze będzie grał swoją koszykówkę. Po prostu taki jest i ma swój charakter. W meczu z Turowem trafiał ważne rzuty i brał na siebie odpowiedzialność gry w końcówce. Taki zawodnik to klasa sama w sobie.
- Po raz kolejny wygrałeś rywalizację z Konradem Wysockim. Dlaczego młody i utalentowany zawodnik ogrywa zdecydowanie bardziej doświadczonego rywala?
- Pomogła mi dziś odpowiednia motywacja. Cieszę się, że mogłem rozegrać dobry mecz, przeciwko takiemu zawodnikowi jak Konrad Wysocki. Kapitan Turowa jest doświadczony, grał w reprezentacji Niemiec, której towarzyszy dokładna i ostra selekcja najlepszych zawodników.
- Czy w Zgorzelcu czuło się dziś zapach fazy play-off?
- Jak najbardziej tak! To była znakomita zapowiedź play-off. Mecze Turowa z Treflem dostarczają zawsze wielu emocji. W Zgorzelcu gra się wyśmienicie, na nasze mecze przychodzi komplet publiczności. Mam nadzieję, że spotkamy się z Turowem w finale. Musimy wyrównać porachunki za porażkę w zeszłorocznej edycji play-off.
Rozmawiał Bartosz Seń
Zobacz także: PLK: Polski superstrzelec
Adam Waczyński: Jest wielu ojców tego zwycięstwa, na taki mecz zasłużył cały zespół. Tak ciężko wywalczona wygrana podziała motywująco na naszą drużynę pod względem psychicznym. To był dobry mecz. Graliśmy spokojnie przez trzy kwarty, w czwartej straciliśmy jednak koncentracje w obronie, a w ataku Turowa rozrzucał się John Edwards.
- PGE Turów miał 11 sekund szansy na odniesienie zwycięstwa. To Ronald Moore popełnił błąd w ataku, czy Trefl zagrał znakomicie w obronie?
- Na jego miejscu podjąłbym tą samą decyzję. To były ostatnie sekundy, nie miał komu podać, wziął odpowiedzialność na swoje barki, ale przestrzelił. W zeszłym roku, w półfinałach, równie ważny rzut trafił Daniel Kickert. Wywalczył dla Turowa finał, a nas pogrążył w smutku. Dziś było na odwrót.
- Przez większość pojedynku kontrolowaliście przebieg wydarzeń na parkiecie. Co było tego dnia mankamentem PGE Turowa?
- To my świetnie rozpracowaliśmy grę Turowa. Graliśmy twardo w obronie. Turów tracił zaś bardzo dużo piłek, miał wiele nieprzemyślanych akcji, zbyt szybko chciał odnieść zwycięstwo. My to wykorzystywaliśmy – mieliśmy wiele pozycji do rzutu i otwartych kontrataków. To zaważyło na zwycięstwie.
- Koszykarze PGE Turowa zapowiadali, że znają sposób na zatrzymania Łukasza Koszarka. Rozgrywający Trefla zagrał jednak znakomicie i po raz kolejny udowodnił, że tworzy niezmiernie silny duet z Johnem Turkiem.
- Łukasz jest świetnym zawodnikiem. Nie zależnie od tego, kto stanie po przeciwnej stronie parkietu, zawsze będzie grał swoją koszykówkę. Po prostu taki jest i ma swój charakter. W meczu z Turowem trafiał ważne rzuty i brał na siebie odpowiedzialność gry w końcówce. Taki zawodnik to klasa sama w sobie.
- Po raz kolejny wygrałeś rywalizację z Konradem Wysockim. Dlaczego młody i utalentowany zawodnik ogrywa zdecydowanie bardziej doświadczonego rywala?
- Pomogła mi dziś odpowiednia motywacja. Cieszę się, że mogłem rozegrać dobry mecz, przeciwko takiemu zawodnikowi jak Konrad Wysocki. Kapitan Turowa jest doświadczony, grał w reprezentacji Niemiec, której towarzyszy dokładna i ostra selekcja najlepszych zawodników.
- Czy w Zgorzelcu czuło się dziś zapach fazy play-off?
- Jak najbardziej tak! To była znakomita zapowiedź play-off. Mecze Turowa z Treflem dostarczają zawsze wielu emocji. W Zgorzelcu gra się wyśmienicie, na nasze mecze przychodzi komplet publiczności. Mam nadzieję, że spotkamy się z Turowem w finale. Musimy wyrównać porachunki za porażkę w zeszłorocznej edycji play-off.
Rozmawiał Bartosz Seń
Zobacz także: PLK: Polski superstrzelec


Komentarze
Komentuj