MG: Karnowski: Kibice nam zaufali
- Świetna organizacja, super nastawienie zawodników i głośny doping kibiców. Pod każdym względem jestem zadowolony. Cieszę się , że kibice nam zaufali. Pozostaje mi tylko podziękować - mówi Przemysław Karnowski, jeden z najmłodszych uczestników tegorocznego Meczu Gwiazd Tauron Basket Ligi, który 14 stycznia odbył się w Katowicach.
Czytaj także: iPad, Opel, bicepsy i Farna w trzecim pokoju – Mecz Gwiazd w pigułce
Bartosz Seń: Katowicki Mecz Gwiazd był udanym świętem koszykówki?
Przemysław Karnowski: Jak najbardziej tak. Świetna organizacja, super nastawienie zawodników i głośny doping kibiców. Pod każdym względem jestem zadowolony. Szkoda tylko, że przegraliśmy, ale to była kwestia drugorzędna.
- Jak grało Ci się po raz pierwszy w Meczu Gwiazd Tauron Basket Ligi?
- Grałem w tego typu spotkaniach, ale rangi młodzieżowej. Myślę, że jako drużyna pozostawiliśmy dobre wrażenie. Ja dałem z siebie wszystko i bardzo cieszę się, że mogłem przyjechać do Katowic.
- To chyba także ważne wydarzenie dla graczy Twojego pokolenia.
- Dokładnie. Rywalizujemy ze sobą w lidze, ale mecz gwiazd jest tylko raz w roku. To świetna zabawa dla nas, jak i dla kibiców.
- Głosowanie ewidentnie wskazuje, że kibice chcą oglądać utalentowaną młodzież. W pierwszej piątce znalazłeś się m.in. Ty, jak i Mateusz Ponitka z Politechniki. Byłeś zaskoczony?
- Tak. Cieszę się jednak, że kibice nam zaufali. Pozostaje mi tylko podziękować. Mam nadzieję, że nie zawiodłem, choć to pozostawiam opinii fanów.
- Mecz Gwiazd to już przeszłość. Teraz czeka Was powrót to ligowej rzeczywistości i walka o kolejne zwycięstwa.
- Skupiamy się wyłącznie na rywalizacji w Tauron Basket Lidze. Wszystko przed nami. Mam nadzieję, że wraz z Siarką, wygramy jeszcze kilka spotkań i w dobrych humorach zakończmy tą część sezonu.
- Szansę na awans do pierwszej szóstki są jednak znikome. Jaka atmosfera panuje w drużynie?
- Matematyczne szansę zawsze istnieją, droga do awansu jest jednak mocno skomplikowana. Mogę jednak zapewnić, że damy z siebie wszystko i będziemy walczyć do końca.
Zobacz także: Wiśniewski: Wsad nad samochodem? Pełen profesjonalizm!
Bartosz Seń: Katowicki Mecz Gwiazd był udanym świętem koszykówki?
Przemysław Karnowski: Jak najbardziej tak. Świetna organizacja, super nastawienie zawodników i głośny doping kibiców. Pod każdym względem jestem zadowolony. Szkoda tylko, że przegraliśmy, ale to była kwestia drugorzędna.
- Jak grało Ci się po raz pierwszy w Meczu Gwiazd Tauron Basket Ligi?
- Grałem w tego typu spotkaniach, ale rangi młodzieżowej. Myślę, że jako drużyna pozostawiliśmy dobre wrażenie. Ja dałem z siebie wszystko i bardzo cieszę się, że mogłem przyjechać do Katowic.
- To chyba także ważne wydarzenie dla graczy Twojego pokolenia.
- Dokładnie. Rywalizujemy ze sobą w lidze, ale mecz gwiazd jest tylko raz w roku. To świetna zabawa dla nas, jak i dla kibiców.
- Głosowanie ewidentnie wskazuje, że kibice chcą oglądać utalentowaną młodzież. W pierwszej piątce znalazłeś się m.in. Ty, jak i Mateusz Ponitka z Politechniki. Byłeś zaskoczony?
- Tak. Cieszę się jednak, że kibice nam zaufali. Pozostaje mi tylko podziękować. Mam nadzieję, że nie zawiodłem, choć to pozostawiam opinii fanów.
- Mecz Gwiazd to już przeszłość. Teraz czeka Was powrót to ligowej rzeczywistości i walka o kolejne zwycięstwa.
- Skupiamy się wyłącznie na rywalizacji w Tauron Basket Lidze. Wszystko przed nami. Mam nadzieję, że wraz z Siarką, wygramy jeszcze kilka spotkań i w dobrych humorach zakończmy tą część sezonu.
- Szansę na awans do pierwszej szóstki są jednak znikome. Jaka atmosfera panuje w drużynie?
- Matematyczne szansę zawsze istnieją, droga do awansu jest jednak mocno skomplikowana. Mogę jednak zapewnić, że damy z siebie wszystko i będziemy walczyć do końca.
Zobacz także: Wiśniewski: Wsad nad samochodem? Pełen profesjonalizm!


Komentarze
Komentuj