Przypomnij hasłoZałóż konto
Gortat wygrał rywalizację z Bynumem
Rozmiar tekstu: A A A

Piotr Szarwark 2012-02-22, o godzinie 12:17
Na przestrzeni ostatnich dni dwukrotnie zmierzyły się ze sobą drużyny z Pacific Division - Los Angeles Lakers i Phoenix Suns. Bilans tych dwóch spotkań wypadł remisowo - 1:1, a nas w szczególności elektryzowała rywalizacja Marcina Gortata z Andrew Bynumem.

Kobe Zoom VII Supreme

W piątkowym meczu, który odbył się w Staple Center, gospodarze zdołali wygrać 111:99, choć Suns lepiej zaczęli to spotkanie wygrywając pierwszą kwartę 21:25. Potem opór z ich strony zmalał, a "Jeziorowcy" doskonale to wykorzystali. Pomimo porażki doskonale spisał się Marcin Gortat, który w tym dniu obchodził swoje 28. urodziny. Polak zdobył 21 punktów (trafił 56.2% rzutów z gry), a dodatkowo zebrał 16 piłek. Bynum zdobył w tym meczu 17 punktów (53.8% skuteczności z gry), zebrał 14 piłek.

Niespełna 48 godzin później, obydwie drużyny znów stanęły na przeciwko sobie, tym razem jednak rywalizacja przeniosła się do hali US Airways Center w Phoenix. Po raz kolejny Suns świetnie weszli w mecz i wygrali pierwszą odsłonę 35:19, w drugiej odsłonie dorzucili jeszcze zwiększyli swoją przewagę, co sprawiło, że po I połowie Lakers tracili aż 23 punkty. I mimo że goście wygrali dwie kolejne kwarty, nie zdołali zagrozić już "Słońcom", które ostatecznie wygrały 102:90 i wzięły rewanż za niedawną porażkę. Także i w tym meczu lepsze statystyki wykręcił Gortat. Zanotował 21 punktów (60% z gry) i 15 zbiórek. Jego bezpośredni rywal - Bynum, zdobył 16 punktów (58.3% skuteczności z gry), a także zebrał 10 piłek.

Podsumowując te dwa bezpośrednie pojedynki obu centrów: Marcin Gortat - 42 punkty i 31 zbiórek, Andrew Bynum - 33 punkty i 24 zbiórki.

Ktoś pewnie powie: "Zaraz, zaraz, przecież ten Gortat grał w każdym z tych dwóch spotkań o co najmniej 10 minut więcej niż Bynum, a więc lepsze statystyki nie są niczym nadzwyczajnym..." Już w meczu, który odbył się w styczniu "Polska Maszyna" wypadła lepiej od Bynuma. MG4 zdobył wtedy 16 punktów i dodał 12 zbiórek, a rywal 12 punktów, 8 zbiórek. Nie należy więc dopatrywać się różnic między nimi w minutach spędzanych na parkiecie.

- Lubię grać przeciwko Bynumowi, ponieważ nie jestem faworytem. Jestem słabszy, mam się kruszyć. Czuję, że to jest wyzwanie dla mnie. Gram przeciwko prawdziwemu centrowi, który jest bardzo wysoki i ma ogromny zasięg ramion. To olbrzym. Jeśli masz wielkie meczu przeciw niemu, to udowadniasz po prostu, że jesteś gościem, który może grać w tej lidze na wysokim poziomie - mówi Gortat.

Polski środkowy co raz dłużej przebywa na parkiecie i jak sam mówi, zaczyna odczuwać zmęczenie, zagrał już tyle minut, ile w całym sezonie 2 lata temu.

- To nie tak, że mam skupiać się tylko na Bynumie, a potem będę miał dzień wolnego. Na grę przeciwko takim zawodnikom jak on, musisz być gotowy w każdej minucie. W przeciwnym razie, on może Cię na prawdę skrzywdzić. Myślę, że wykonałem całkiem dobrą robotę.

Gortat awansował do Top 10 najlepiej zbierających zawodników w lidze NBA i ciągle utrzymuje wysokie miejsce (3) w skuteczności z gry. Spotkania z Los Angeles Lakers były pierwszymi w jego karierze, kiedy to mecz po meczu zaliczył co najmniej 20 punktów i 15 zbiórek.

Jednakże, to Bynum już niedługo, w nocy z niedzieli na poniedziałek, weźmie udział w All-Star Game. Polak też pewnie wybierze się do Orlando, gdzie ma dom jeszcze za czasów gry w Magic. Gortat nie obwinia nikogo za to, że zabraknie go na parkiecie podczas Meczu Gwiazd, ale wie, że jeśli będzie ciężko pracował znajdzie się tam za dwa, a być może trzy sezony.

Sprawdź: Najlepsze zakłady na NBA na Betsson.com
Oceń artykuł 92% + - 8%   Ocen: 36

Komentarze

Komentuj

Podobne wiadomości