Artykuł: Nowy sezon Marcina Gortata, czyli zmiennik na 5. minut
W ostatnich dniach wiele się mówi o Marcinie Gortacie, o jego problemach związanych z małą ilością minut, o braku energii i o chęci zmienienia otoczenia. Jego ostatnie wypowiedzi nie pozostały bez echa i nikogo nie powinno dziwić, że Polak plasuje się na wysokich miejscach w zestawieniach zawodników, którzy do końca lutego 2010 roku mogą zmienić zespół. Można nawet typować w zakładach bukmacherskich, czy Gortat zostanie czy też odejdzie z Orlando Magic? Jeśli odejdzie to za każdą postawioną złotówkę można zarobić 2.80zł, ale jeśli zostanie - tylko 1.33zł.
Co to za zamieszanie?
W niedawnym wywiadzie dla prasy z Orlando Marcin Gortat powiedział, że chciałby wyjść z cienia Dwighta Howarda i grać więcej niż 5 minut w meczu. Dodał też, iż nie chce odchodzić z Orlando, chce zostać i grać o najwyższe laury, ale chciałby przy tym spełniać ważniejszą rolę niż dotychczas. Nie podoba mu się to, że Stan Van Gundy wpuszcza go w ostatnich tygodniach tylko na kilka minut, przez co nie może być produktywny w takim stopniu, w jakim by chciał. Od 26 listopada Gortat tylko raz zagrał więcej niż 10 minut.
"Kocham tą organizację, ale nie zamierzam zostawać tutaj jako rezerwowy grający po 5 minut w każdym meczu. Mam nadzieję, że ludzie to rozumieją. Wiem, że mogę odgrywać większą rolę w innych drużynach. Chciałbym pewnego dnia usiąść z trenerem Van Gundy'm i powiedzieć mu co czuję i jakbym chciał, żeby potoczyła się moja kariera. Jestem na sto procent pewien, że trener by mnie zrozumiał i zrobiłby wszystko co dobre zarówno dla mnie, jak i dla drużyny." - powiedział w niedawnym wywiadzie.
Problemy Gortata zaczęły się z chwilą, gdy do gry po 10-meczowej absencji wrócił Rashard Lewis, który został przed sezonem ukarany przez władze NBA za używanie niedozwolonych środków dopingujących. Od tego momentu musiał dzielić się czasem nie tylko z Dwightem Howardem, ale i z Brandonem Bassem, który po powrocie Lewisa do pierwszej piątki zaczął częściej grać jako rezerwowy środkowy, "oddając" pozycję rezerwowego silnego skrzydłowego Mattowi Barnesowi i Ryanowi Andersonowi.
Z niewolnika nie ma pracownika
Gortat nie ukrywa, że niszowa rola w drużynie powoduje u niego już nie tylko frustracje, ale także "wypalenie mentalne", z którym jest mu coraz ciężej sobie poradzić. Wciąż zdaje sobie sprawę z tego, że mógłby być ważnym zawodnikiem w rotacji w innych drużynach, w niektórych z powodzeniem mógłby grać w pierwszej piątce. Mógłby, więc perspektywa spędzenia kilku następnych lat jako zmiennik Howarda nie wpływa dobrze na ambicje, na całkowite skupianie się na grze i efektywność.
"Tak, powiedziałbym, że psychicznie mam wzloty i upadki. Nie jest tak świetnie jak było rok temu. Jestem wypalony mentalnie w tym momencie z powodu tej całej sytuacji. Ale staram się, naprawdę, robić wiele rzeczy poza parkietem, relaksować się, zapominać trochę o koszykówce i przygotować się mentalnie (do meczów), ale to trudne. To bardzo trudne. Starasz się by to światełko wróciło i starasz się być pozytywnie nastawiony. To po prostu trudne. Masz w głowie świadomość, że będziesz grał przez 3,4,5 minut - 10 minut, max - i musisz być na to przygotowany." - odparł.
Jaka zatem mogłaby być idealna recepta na bolączki Marcina Gortata?
Wymiana! Ale dokąd?
Transfer byłby tym czego Polak potrzebuje najbardziej. W ciągu dwóch lat pokazał, że jest wartościowym zmiennikiem, śmiało można powiedzieć jednym z najlepszych na swojej pozycji w NBA, a gdy dostawał - rzadko bo rzadko - szansę na grę w pierwszej piątce - ani razu nie zawodził. W 3 meczach w sezonie 2008-09, w których grał od pierwszych minut zdobywał średnio: 10,0 punktu, 11.6 zbiórki, 3.0 bloku, 1.0 asysty i 0.6 przechwytu w 33.3 minuty, natomiast w PlayOffs 2009 w meczu numer 6 przeciwko Sixers miał 11 punktów, 15 zbiórek, 4 przechwyty i 2 asysty w 40 minut. To bardzo dobre statystyki, porównywalne z osiąganymi przez Andrisa Biedrinsa, Troy'a Murphy'ego czy Andrew Boguta, czyli zawodników grających na co dzień w pierwszych piątkach w swoich zespołach.
Gortat nie jest posiadaczem wysokiego kontraktu (ok. 7 mln $ rocznie), więc gdyby Magic zdecydowali się na transfer to nie powinni mieć żadnych problemów z oddaniem go. Chętnych na Polaka nie brakuje, bo wzrost jest w NBA w cenie, szczególnie gdy chodzi o wysokiego zawodnika o bardzo dobrych warunkach motorycznych. Gortat ma do tego bardzo duży potencjał i zapał do pracy, jest podatny na wiedzę i dobrze wypełnia założenia taktyczne. Jest typem centra jaki się w NBA ceni najbardziej.
Jego usługami na pewno będą zainteresowani Dallas Mavericks, którzy w minione wakacje złożyli mu propozycję 5-letniego kontraktu za 34 mln $, wyrównaną po 7. dniach przez Orlando Magic. Właściciel Mavs jest w dalszym ciągu gorącym zwolennikiem sprowadzenia Polaka do swojego zespołu i gdy tylko nadarzy się taka okazja, spróbuje ją wykorzystać. W Mavericks od dawna mówi się o potrzebie zastąpienia 34-letniego Ericka Dampiera, który od z sezonu na sezon grał coraz słabiej, choć tegoroczne rozgrywki rozpoczął w bardzo dobrym stylu.
Innym bardzo możliwym kierunkiem, w którym Gortat może podążyć, są Portland Trail Blazers, którzy stracili na cały sezon Grega Odena i już szukają jego zastępcy, Denver Nuggets, szukający "polisy ubezpieczeniowej" dla notorycznie łapiących kontuzje Nene i Kenyona Martina, Charlotte Bobcats, gdzie trener Larry Brown jest niezadowolony ze wszystkich środkowych i najchętniej pozbyłby się ich już teraz, oraz Oklahoma City Thunder, która mogłaby oddać za Gortata jednego wysokiego (Kristic, Thomas, Collison lub Ibaka), posiadającego bardziej wygodny kontrakt dla klubu z Florydy.
Są możliwości, ale...
Problemem dla Marcina Gortata może być Generalny Menedżer Magic Otis Smith. Powiedział on bowiem niedawno, że nie ma zamiaru pozbywać się środkowego w tym sezonie, bo jest z niego zadowolony. Także trener Van Gundy nie widzi takiej potrzeby, bo lubi Polaka i jest z niego zadowolony jako zmiennika Howarda. Chce by został i rozwijał się pod jego skrzydłami, pomagając drużynie w tym sezonie w powrocie do Finału NBA.
Pat?
Nie. Nie oznacza to definitywnego zamknięcia sprawy transferu Gortata. Co to, to nie. NBA to rozrywka, ale w pierwszej kolejności to biznes. Jeśli Magic otrzymają "ofertę nie od odrzucenia" na pewno z niej skorzystają, szczególnie jeśli dostaną kogoś równie dobrego (i wysokiego), który w mniejszym stopniu obciążałby budżet klubu. Tylko... czy taka oferta napłynie?
Piotr Makulec
ZawszePoPierwsze.bloog.pl
Twitter
Liga Typerów NBA - dołącz do gry!
W niedawnym wywiadzie dla prasy z Orlando Marcin Gortat powiedział, że chciałby wyjść z cienia Dwighta Howarda i grać więcej niż 5 minut w meczu. Dodał też, iż nie chce odchodzić z Orlando, chce zostać i grać o najwyższe laury, ale chciałby przy tym spełniać ważniejszą rolę niż dotychczas. Nie podoba mu się to, że Stan Van Gundy wpuszcza go w ostatnich tygodniach tylko na kilka minut, przez co nie może być produktywny w takim stopniu, w jakim by chciał. Od 26 listopada Gortat tylko raz zagrał więcej niż 10 minut.
"Kocham tą organizację, ale nie zamierzam zostawać tutaj jako rezerwowy grający po 5 minut w każdym meczu. Mam nadzieję, że ludzie to rozumieją. Wiem, że mogę odgrywać większą rolę w innych drużynach. Chciałbym pewnego dnia usiąść z trenerem Van Gundy'm i powiedzieć mu co czuję i jakbym chciał, żeby potoczyła się moja kariera. Jestem na sto procent pewien, że trener by mnie zrozumiał i zrobiłby wszystko co dobre zarówno dla mnie, jak i dla drużyny." - powiedział w niedawnym wywiadzie.
Problemy Gortata zaczęły się z chwilą, gdy do gry po 10-meczowej absencji wrócił Rashard Lewis, który został przed sezonem ukarany przez władze NBA za używanie niedozwolonych środków dopingujących. Od tego momentu musiał dzielić się czasem nie tylko z Dwightem Howardem, ale i z Brandonem Bassem, który po powrocie Lewisa do pierwszej piątki zaczął częściej grać jako rezerwowy środkowy, "oddając" pozycję rezerwowego silnego skrzydłowego Mattowi Barnesowi i Ryanowi Andersonowi.
Z niewolnika nie ma pracownika
Gortat nie ukrywa, że niszowa rola w drużynie powoduje u niego już nie tylko frustracje, ale także "wypalenie mentalne", z którym jest mu coraz ciężej sobie poradzić. Wciąż zdaje sobie sprawę z tego, że mógłby być ważnym zawodnikiem w rotacji w innych drużynach, w niektórych z powodzeniem mógłby grać w pierwszej piątce. Mógłby, więc perspektywa spędzenia kilku następnych lat jako zmiennik Howarda nie wpływa dobrze na ambicje, na całkowite skupianie się na grze i efektywność.
"Tak, powiedziałbym, że psychicznie mam wzloty i upadki. Nie jest tak świetnie jak było rok temu. Jestem wypalony mentalnie w tym momencie z powodu tej całej sytuacji. Ale staram się, naprawdę, robić wiele rzeczy poza parkietem, relaksować się, zapominać trochę o koszykówce i przygotować się mentalnie (do meczów), ale to trudne. To bardzo trudne. Starasz się by to światełko wróciło i starasz się być pozytywnie nastawiony. To po prostu trudne. Masz w głowie świadomość, że będziesz grał przez 3,4,5 minut - 10 minut, max - i musisz być na to przygotowany." - odparł.
Jaka zatem mogłaby być idealna recepta na bolączki Marcina Gortata?
Wymiana! Ale dokąd?
Transfer byłby tym czego Polak potrzebuje najbardziej. W ciągu dwóch lat pokazał, że jest wartościowym zmiennikiem, śmiało można powiedzieć jednym z najlepszych na swojej pozycji w NBA, a gdy dostawał - rzadko bo rzadko - szansę na grę w pierwszej piątce - ani razu nie zawodził. W 3 meczach w sezonie 2008-09, w których grał od pierwszych minut zdobywał średnio: 10,0 punktu, 11.6 zbiórki, 3.0 bloku, 1.0 asysty i 0.6 przechwytu w 33.3 minuty, natomiast w PlayOffs 2009 w meczu numer 6 przeciwko Sixers miał 11 punktów, 15 zbiórek, 4 przechwyty i 2 asysty w 40 minut. To bardzo dobre statystyki, porównywalne z osiąganymi przez Andrisa Biedrinsa, Troy'a Murphy'ego czy Andrew Boguta, czyli zawodników grających na co dzień w pierwszych piątkach w swoich zespołach.
Gortat nie jest posiadaczem wysokiego kontraktu (ok. 7 mln $ rocznie), więc gdyby Magic zdecydowali się na transfer to nie powinni mieć żadnych problemów z oddaniem go. Chętnych na Polaka nie brakuje, bo wzrost jest w NBA w cenie, szczególnie gdy chodzi o wysokiego zawodnika o bardzo dobrych warunkach motorycznych. Gortat ma do tego bardzo duży potencjał i zapał do pracy, jest podatny na wiedzę i dobrze wypełnia założenia taktyczne. Jest typem centra jaki się w NBA ceni najbardziej.
Jego usługami na pewno będą zainteresowani Dallas Mavericks, którzy w minione wakacje złożyli mu propozycję 5-letniego kontraktu za 34 mln $, wyrównaną po 7. dniach przez Orlando Magic. Właściciel Mavs jest w dalszym ciągu gorącym zwolennikiem sprowadzenia Polaka do swojego zespołu i gdy tylko nadarzy się taka okazja, spróbuje ją wykorzystać. W Mavericks od dawna mówi się o potrzebie zastąpienia 34-letniego Ericka Dampiera, który od z sezonu na sezon grał coraz słabiej, choć tegoroczne rozgrywki rozpoczął w bardzo dobrym stylu.
Innym bardzo możliwym kierunkiem, w którym Gortat może podążyć, są Portland Trail Blazers, którzy stracili na cały sezon Grega Odena i już szukają jego zastępcy, Denver Nuggets, szukający "polisy ubezpieczeniowej" dla notorycznie łapiących kontuzje Nene i Kenyona Martina, Charlotte Bobcats, gdzie trener Larry Brown jest niezadowolony ze wszystkich środkowych i najchętniej pozbyłby się ich już teraz, oraz Oklahoma City Thunder, która mogłaby oddać za Gortata jednego wysokiego (Kristic, Thomas, Collison lub Ibaka), posiadającego bardziej wygodny kontrakt dla klubu z Florydy.
Są możliwości, ale...
Problemem dla Marcina Gortata może być Generalny Menedżer Magic Otis Smith. Powiedział on bowiem niedawno, że nie ma zamiaru pozbywać się środkowego w tym sezonie, bo jest z niego zadowolony. Także trener Van Gundy nie widzi takiej potrzeby, bo lubi Polaka i jest z niego zadowolony jako zmiennika Howarda. Chce by został i rozwijał się pod jego skrzydłami, pomagając drużynie w tym sezonie w powrocie do Finału NBA.
Pat?
Nie. Nie oznacza to definitywnego zamknięcia sprawy transferu Gortata. Co to, to nie. NBA to rozrywka, ale w pierwszej kolejności to biznes. Jeśli Magic otrzymają "ofertę nie od odrzucenia" na pewno z niej skorzystają, szczególnie jeśli dostaną kogoś równie dobrego (i wysokiego), który w mniejszym stopniu obciążałby budżet klubu. Tylko... czy taka oferta napłynie?
Piotr Makulec
ZawszePoPierwsze.bloog.pl
Liga Typerów NBA - dołącz do gry!


Komentarze
Komentuj